niedziela, 20 kwietnia 2014

Pierwszy post w 2014

Nie! Blog nie umarł. Ja po prostu za dużo spraw mam na głowie, ale istnienie lubuskiego ciągle mnie uwiera w boku. Przez ostatnie miesiące było wiele spraw, które chciałem poruszyć. Cóż, mógłbym np. napisać długiego posta o premiach dla zarządu Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Zielonej Górze, ale już mi przeszło. Takie rzeczy dzieją się w krainie lubuskiej na co dzień i tylko czasem przypadkiem, coś trafi do uszu lokalnych dziennikarzy (musi trafić, bo oni nie szukają z zasady), lub lokalnych polityków, który wykorzystują takie sprawy tylko dla doraźnych celów lub dla zasady, by "żyło się lepiej" (tu zawsze ciśnie mi się na usta pytanie - komu? i nawet dodanie "wszystkim"nie załatwia sprawy, bo zawsze można dodać ciąg dalszy "wszystkim naszym POplecznikom"), a nie żeby po prostu było uczciwie i zgodnie z interesem społecznym.
No to może coś z ostatnich wydarzeń. Coś, co jeszcze budzi emocje.

No właśnie, emocje. Zawrzało na Facebooku między Sebastianem Ciemnoczołowskim a Januszem Kubickim w sprawie podziału przez Zarząd Województwa dotacji m. in. na festiwale filmowe. 
Burmistrz Kargowej (S. Ciemnoczołowski): Chciałem bardzo podziękować pani marszałek i komisji konkursowej za docenienie w tym roku festiwalu filmowego Kozzi Gangsta Film.(...) Dziękuję, bo właśnie dowiedziałem się, że przyznano nam z budżetu województwa na ten rok 19 tys. zł. Jak to się jednak dzieje, że ogromnie zasłużony, ale od lat lekko frekwencyjnie "pustawy” i zmurszały festiwal Lubuskie Lato Filmowe dostaje 120 tys. zł? Współczuję tylko Solanin Film Festiwal, który nie dostał ani grosza, choć to bardzo ciekawy, doceniany i nagradzany festiwal.
Ripostuje Prezydent Zielonej Góry: Nie obrażając nikogo, ale to Łagów ma i mieć będzie o wiele większe znaczenie (...)Uważam, że w woj. lubuskim powinien być JEDEN porządny festiwal, a nie kilkanaście.
Hmm, związany niegdyś z SLD prezydent przyjmuje słuszną linię - socjalistycznej centralizacji i hasła "cały naród buduje swoją stolicę".
Dalej robi się ciekawiej. Ciemnoczołowski wali z grubej rury:
Ma pan do załatwienia jeszcze jakiś interes z panią marszałek oprócz dodatkowej kasy na ZIT-y? Tylko ten, o którym Ty mówisz, w ogóle nie leży koło słowa porządny. Byłeś kiedyś u mnie na festiwalu? Nigdy. I widzę, że dawno w Łagowie też nie byłeś. Jaką kaskę Ty tam jeszcze wyłudzasz od województwa, żeś taki pantoflarz się zrobił?
Właśnie ZITy. Na oficjalnej stronie w notatce zatytułowanej "Większe pieniądze dla lubuskich stolic w ramach ZIT" obwieszczono sukces: 107,6 mln euro – to kwota, jaką zarząd woj. lubuskiego przeznaczył na Zintegrowane Inwestycje Terytorialne dla obu stolic woj. lubuskiego i ich miejskich obszarów funkcjonalnych (MOF). Z tego ponad 48 mln euro przypadnie gorzowskiemu MOF, a ponad 58 mln euro przypadnie zielonogórskiemu MOF. - Mam nadzieję, że prezydenci Zielonej Góry i Gorzowa jeszcze te pieniądze pomnożą – mówiła na konferencji prasowej marszałek Elżbieta Polak.
Większe pieniądze dla największych? A ja się pytam DLACZEGO?! Pani Marszałek MA NADZIEJĘ, że stolyce te pieniądze pomnożą. A może zamiast czucia ważniejsze jest "mędrca szkiełko i oko"?
Oto można się dowiedzieć, że miasta się wyludniają, ten trend trwa już od dawna i się nasili. O ile dotąd dotyczyło to głównie mniejszych miast (z wyjątkiem Łodzi), to teraz ten trend się nasili także w stosunku do miast większych i największych. Tylko Warszawa, Kraków i Olsztyn będą rosły. W przyszłości liczba mieszkańców Gorzowa spadnie o 5,1% a Zielonej Góry aż o 5,9%. Proces suburbizacji miast widać gołym okiem - ludzie, którzy mają pieniądze wyprowadzają się na tereny podmiejskie. To właśnie tu są dziś największe potrzeby infrastrukturalne, ale nie, Zarząd Województwa będzie dawał dodatkową kasę tym największym, wszak dla mnie oczywistym jest, że tylko dla dwóch miast powstało to województwo.
Ciemnoczołowski wkurzył się na ZITy, bo rządzi małym, choć atrakcyjnym wielkopolskim miasteczkiem, które na przynależności administracyjnej do lubuskiego nic nie zyska. No może dostanie na festiwal, ale lepiej niech nie podskakuje. Czemu? 
Popatrzmy na panią Marszałek - sama rządziła niewielką gminą Małomice w powiecie żagańskim. Zatem powinna być przeciw wydawaniu dodatkowej kasy na i tak zamożne w lubuskiej skali miasta a powinna walczyć o pieniądze dla gmin takich jak Kargowa, czy Małomice. A jednak tak się nie dzieje. Czemu? 
Dla mnie to oczywiste - tu ktoś inny rozdaje karty a nie figuranci z prowincji na eksponowanych stanowiskach w Zarządzie o czym dobitnie świadczy casus marszałka Krzysztofa Szymańskiego, który chciał "dzielić po równo" wbrew woli partyjnego przywództwa z Zielonej Góry...

piątek, 27 grudnia 2013

Bożenna Pięknozwycięska.

Udało się. Niewiele, bo niewiele ale przewaga kilku głosów sprawiła, że Bożenna Bukiewicz rządzić będzie w lubuskiej krainie cudów przez następne lata. Blady strach padł na tych, co poparli jej konkurenta - wiceministra Jabłońskiego. Nawet niepokornemu burmistrzowi Żagania zmiękła rura i na łamach Regionalnej pisze akty strzeliste do nowych - starych władz lubuskiej PO
Po regionalnych wyborach, wycięła oczywiście w pień wszystkich kojarzonych z Jabłońskim. Coś tam w TV brzdąkali, że tak jak w Dolnośląskiem, tak i w Lubuskim są protesty w związku z wyborami. 
Ale sprawa szybko ucichła, zapewne Don Donald szybko zarządził, by uciąć jak najszybciej dochodzenie swych racji i prawdy. Temat stał się zbyt śliski w związku z poszlakami świadczącymi o politycznej korupcji (ale cóż, wywaliło się dwóch dolnośląskich młodych karierowiczów i chwatit'), a takie tematy uwielbiają media. A zatem w lubuskim grajdołku zwycięska Bożenna może dzielić i rządzić według swego uznania.
W jej oczach zyskał burmistrz Żar. Jej obecna prawa ręka to całkiem niedawny nabytek PO, ale BB, nie takich "świeżynków" do PO ściągała. Żarski burmistrz do PO zapisał się niedługo przed ostatnimi wyborami samorządowymi, które udało mu się stosunkowo niewielką większością głosów wygrać. No właśnie, ta niewielką większość, wzięła się np. z poparcia mieszkańców dzielnicy Kunice, którzy mówiąc oględnie, niewiele zyskali na jego rządach o czym nie omieszkała niegdyś, poinformować Gazeta Regionalna. Ups, o pardon. To dziś po prostu "Regionalna", bo wciąż toczy się proces o prawo do tytułu z jednym z założycieli największego lokalnego tygodnika w woj. lubuskim. 
Ale to było "niegdyś", bo dziś Regionalna nie pisze już źle o panu burmistrzu. Miasto i internet huczy o udziałach, które podobno kupił w tytule. Nie ważne, kupił, czy nie. Ważne, że miasto rządzone przez prawą rękę BB kupuje od dawna strony w Gazecie Lubuskiej, jak i w Regionalnej. Powstaje mocno dwuznaczna sytuacja i skojarzenie, że za publiczne pieniądze kupuje się przychylność lokalnego tygodnika. A tę medialną przemianę  oraz dęty propagandowy ton ludzie widzą, stąd zapewne plotki o wykupieniu udziałów w Regionalnej.
Tygodnik ma też swoją telewizję. Zgadnijcie, czy tu też żarski magistrat wykupuje audycję? Zero nagród, bo odpowiedź zbyt oczywista. W onej można było, zobaczyć, jak BB składa życzenia świąteczne mieszkańcom miasta w którym się urodziła.
Po tym jak Artur Zasada przeszedł do "gowinowców" wydał na siebie wyrok i na pewno nie będzie kandydatem PO do Europarlamentu. Już dawno pojawiały się głosy, że lubuska baronowa będzie kandydować w tych wyborach. I takie są też moje życzenia, by wygrała (sam oddam na nią swój głos) i zniknęła z lokalnej polityki. 
Pomarzyć piękna rzecz...

A Wam drodzy czytelnicy składam najserdeczniejsze życzenia z okazji nowego roku i wielu radosnych chwil w 2014 r.
 Oby ten rok przybliżył kres istnienia lubuskiego nowotworu administracyjnego i jego marnego establishmentu politycznego.

wtorek, 8 października 2013

15 lat i... starczy!

 

Zielonogórska GW zapowiada huczne obchody 15. rocznicy istnienia nowotworu lubuskiego. W artykule można przeczytać:

Propagandowa notka o historii powstania Lubuskiego powinna brzmieć chyba tak: Województwo rodziło się przez cały 1998 r., by oficjalnie zaistnieć 1 stycznia 1999 r., jako wynik reformy administracyjnej rządu Jerzego Buzka. Nie byłoby wspólnego regionu, gdyby nie porozumienie ponad podziałami i wola mieszkańców, którzy 15 lat temu dali wyraz swojej lubuskiej tożsamości... 

Fajnie! Propagandowa notka. No właśnie. Podoba mi się ostanie zdanie, chętnie powtarzane jak mantra w różnych wersjach przez propagandzistów lubuszczyzny "Nie byłoby wspólnego regionu, gdyby nie porozumienie ponad podziałami i wola mieszkańców, którzy 15 lat temu dali wyraz swojej lubuskiej tożsamości..."  

A ja się pytam po raz kolejny w jakiż to sposób mieszkańcy dali wyraz swej "lubuskiej tożsamości"? Było jakieś referendum? NIE. Była jedynie polityczna hucpa i histeria sterowana przez zagrożony utratą znaczenia zielonogórsko - gorzowski establishment polityczny. No ale wersja propagandowa jest, jaka jest. Nieważne, że przypomina mi sowiecką agitkę. No ale przecież pamiętajmy, że woj. zielonogórskie, którego dziedzicem jest woj. lubuskie zostało poczęte w najmroczniejszych czasach stalinizmu. 

A propos służby propagandowej woj. lubuskiego. Wiecie, kogo utrzymujemy z naszych podatków na stanowisku rzecznika prasowego Zarządu Województwa Lubuskiego? Funkcję tą pełni Michał Iwanowski. Były dziennikarz Gazety Lubuskiej, który moim zdaniem dokonał niedopuszczalnej z punktu etyki dziennikarskiej, manipulacji moimi słowami w rzeczonej gazecie. Zrobił to w sposób, który można nazwać... no cóż nie będę nazywał tego po imieniu. Każdy może ocenić, fakt, że zamieszczając w tekście moją wypowiedź, zamieścił też list oburzonego moimi słowami czytelnika. Powiedźcie mi, czy poza ZSRR takie cuda były w prasie możliwe - list polemiczny na jednej stronie z publikowanym po raz pierwszy tekstem? No ale widać, tacy ludzie są potrzebni na pierwszej linii frontu budowy lubuskiej tożsamości...

Wracając do artykułu, możemy przeczytać: "Województwo lubuskie to trudny związek dwóch stolic - Gorzowa na północy oraz Zielonej Góry na południu" No właśnie, znowu o "dwóch stolicach" i ani słowa o interesach 70% pozostałych mieszkańców woj. lubuskiego mieszkających poza "dwomastolicami". To dla zwolenników nowotworu lubuskiego po prostu zbędne tło.

Urzędująca na południu marszałek Elżbieta Polak zachęca, by zastanowić się, czy Lubuskie to faktycznie moje miejsce na ziemi, czy udało się zintegrować region i czy warto było walczyć o jego powstanie?

Pobiegłem do skrzynki na listy. Żadnego zaproszenia od pani Marszałek nie znalazłem. A może jakiś e - mail. Nic z tego. Czyli tak, jak w czasach minionych. Riebiata! Napiszcie wypracowanie nt. "Kto jest twoim bohaterem i dlaczego Lenin."

Marszałek zaprasza też na uroczystości 15-lecia. Odbędą się w piątek 18 października na Zamku Piastowskim w Krośnie Odrz.

Cóż za eufemizm "zamek piastowski", oczywiście propagandzistom lubuskim, przez gardło nie przeszło, że to zamek PIASTÓW ŚLĄSKICH, tutaj zmarł np. jeden z największych władców Śląska - Henryk Brodaty! A może propagandziści lubuscy przerobią go na "Piasta lubuskiego"?
Zaproszony został Prezydent RP Bronisław Komorowski. Panie Prezydencie! Mam nadzieję, że jako historyk z wykształcenia, wyjaśni Pan bez bulu (kórczę, jóż nie wiem, jak to się pisze), kto zbudował ten zamek w Krośnie. 
Pani Marszałek mówi: Każdy mieszkaniec naszego województwa będzie mógł uczestniczyć w debacie. Jeśli nie osobiście, to wirtualnie. Dyskusja, którą poprowadzi dziennikarz Rafał Darżynkiewicz, będzie transmitowana na naszej stronie Lubuskie.pl.
Każdy? Naprawdę?? Serio??? Pani Marszałek! Mimo braku zaproszenia w skrzynce, przybywam! Trzymam, za słowo, że ja też będę mógł wziąć udział w debacie.

Jak będzie w rzeczywistości? To w następnym wpisie. Ciekawe, czy pani Marszałek mówiąc "uczestnictwo" ma na myśli autentyczne uczestnictwo w debacie, co oznacza możliwość zadawania pytań i zabrania głosu, czy jedynie oglądanie, tego, co powie wyselekcjonowana grupa prolubuskich gadających głów. Ja chyba wiem jak będzie...

Acha, jeszcze wisienka na torcie na sam koniec. Artykuł nosi tytuł "15 lat małżeństwa z rozsądku. Lubuskie obchodzi jubileusz!" Jak małżeństwo, to musi dbać o dzieci swoje. 
O dzieci, dba się w lubuskim szczególnie o czym dobitnie świadczy casus wpływowego polityka PO - Leszka Turczyniaka, którego córka, została nową dyrektorką w Urzędzie Marszałkowskim w Zielonej Górze. Intratną posadę dostała bez konkursu. Turczyniak oczyścicie wypiera się a sejmikowa opozycja pokrzykuje - To skrajny nepotyzm. Oj nieładnie opozycjo. Powinnaś chwalić ojcowskie odruchy, wszak jesteście również dziećmi "małżeństwa z rozsądku". Tak wicie, rozumicie. No właśnie, na pokrzykiwaniach się skończy a lubuski wózek będzie się toczył dalej, wszak wielu kariera polityczna od niego zależy. Bez lubuskiego nie istnieją. Ale ja wciąż żywię, katonową nadzieję, że ten wózek wcześniej, czy później się wykolei. 

niedziela, 22 września 2013

Lubuskie specjalysty 2

Jakie larum się podniosło, że wybitną lubuską minister Jolantę Fedak z żarską metryką, Donaldihno Tusk w swym nowym rządzie nie powołał ponownie na stanowisko Ministra Pracy i Spraw Społecznych. Lubuskie media węszyły spisek i pytały rozpaczliwie "Donald why?". Ale nie usłyszały odwiedzi. Chociaż odpowiedź powinna być jak Leo w reklamowym spocie - "For money!".


Oto wyszło po dwóch latach szydło z worka - okazuje się, że z powodu bezprawnego rozporządzenia z czasów rządów rzeczonej lubuskiej specjalystki, rząd teraz musi skombinować 1 mld zł na wypłatę emerytur z odsetkami tym osobom, którym zwieszono emeryturę z powodu podjęcia przez nich pracy zarobkowej. Trybunał Konstytucyjny w końcu orzekł, że ministerialne rozporządzenie o wytrzymaniu emerytur było bezprawne, co oznacza wypłatę zaległych świadczeń, wraz z... odsetkami. Teraz za błędną decyzję zapłacimy my wszyscy.
A co robi teraz gwiazda lubuskiego PSL? Mimo upadku jej patrona, którego zastąpił Piechociński, uzyskała stanowisko radcy prezesa ZUS (przy okazji - w konkursie była jedyną kandydatką na stanowisko). Jej zarobki? Od 3 do 10 tys. zł. Za tą kasę pewnie bez trudu doradzi prezesowi, jak zwrócić emerytom tą dużą bańkę. Zresztą władze "Polski, by żyło się lepiej" zadbały, by utrudnić odzyskać obywatelom niesłusznie zabrane pieniądze, bo każdy poszkodowany musi na własną rękę dochodzić sprawiedliwości i wypełnić odpowiedni wniosek, który złoży w ZUS!
Powiecie, że to nic takiego, że ministry z metryką z innych województw, nie takie wałki robią i uchodzi im to na sucho? Niby tak, ale to tylko w lubuskiem politycy są przekonani o swej omnipotencji i hiperkompetencji. Co z tego wychodzi?
Matuzalem lubuskiej polityki - Józef Zych, mówi, że spotka się z wicepremierem Piechocińskim w sprawie budowy kopalni węgla brunatnego, której nie wyobraża sobie bez budowy elektrowni. Przy okazji mówi, że protestujący przeciwko zniszczeniu ekosystemu i środowiska przyrodniczego gminy Brody i Gminy mogą sobie swoje protest wsadzić głęboko. Mówi: To inwestycja o charakterze ponadregionalnym i decyzje zapadają na szczeblu wyższym niż lokalny Stara szkoła. Jak słyszę takie słowa, to mam wrażenie, że znowu żyję w PRL...


Skądinąd błyskotliwy forowicz mmmmmm000 pisze: Zych to stary wyjadacz. On działa politycznie, jeszcze według starej szkoły. Kiedy mówi, że coś załatwi, to znaczy, że de facto jest to już załatwione. Jaki jest mechanizm? Aby zostać wybranym do Sejmu, trzeba siebie pokazać jako skutecznego polityka. Jeśli się więc ktoś zabiera medialnie za jakiś temat, mówiąc że go "załatwi", to musi mieć 100% pewności, że stanie się tak, jak "obiecuje". Gdyby się tak nie stało, to naraża się na opinię mało skutecznego. Zych jako wytrawny polityk po prostu uprzedza medialnie coś, co i tak jest już przesądzone. Kiedy wiadomość zostanie już podana publicznie, będzie się mógł pochwalić sukcesem.
A to ciekawe, bo na dniach mamy inną ciekawą wiadomość. Oto przewodnicząca lubuskiej PO Bożenna Bukiewicz (co ciekawe, jak Jolata Fedak urodzona w Żarach) interpeluje w sprawie Kolei Dużych Prędkości do Ministra Transportu mimo tego, że ponad miesiąc wcześniej Ministerstwo zdążyło już odpisać na nieomal identyczną interpelację. Wyprzedził ją Waldemar Sługocki, z tej samej partii, też z Zielonej Góry. Zielonogórska GW zdaje retoryczne pytanie: Czemu miała więc służyć interpelacja poseł Bukiewicz? Chyba tylko temu, by pokazać, że coś się robi...


A mnie się ciśnie na usta jeszcze jedno pytanie. To jak to jest z tą skutecznością lubuskich poltyków? Jeśli o coś pytają, to to już jest załatwione, czy po prostu pytają by pokazać, że coś robią a od ich zdania niewiele zależy, tak jak niewielkie jest w skali kraju woj. lubuskie nadymane jedynie megalomanią ich politykierów? (pytanie oczywiście retoryczne)

niedziela, 11 sierpnia 2013

Wspólnota


Wspaniały Mark Twian powiedział: There are lies, damned lies and statistics, czyli "Są następujące rodzaje kłamstw: kłamstwa, cholerne kłamstwa i statystyki." powiedział też "Fakty są uparte. Łatwiej poradzić sobie ze statystyką" krótko mówiąc nie przepadał za dość nową w jego czasach dziedziną (ciśnie się na usta "nauki" ale często wycierają sobie nią twarz "nieuki"). Minęło, wiele, wiele lat a Jego słowa wciąż są aktualne o czy dobitnie możemy się przekonać w czasopiśmie "Wspólnota". To taki periodyk, co nie znajdziecie go na półce wśród Playboya, Robótek Ręcznych, czy Życia na Gorąco, za to bez problemu zgarniecie go z granitowego parapetu dusznych korytarzy Urzędu Marszałkowskiego.  To czasopismo dla samorządowców. A samorządowiec w Polsce to jest gość, albo gościówa, która/-y choć zanim został samorządowcem był np. nauczycielem i walczył z pianą na ustach o "nauczycielskie przywileje", to po awansie na samorządowca od razu staje w forpoczcie walki z "nauczycielskimi przywilejami". A więc samorządowiec ma "inną optykę" rzeczywistości niż szary obywatel i takież jest ich czasopismo, które również funkcjonuje w innej rzeczywistości. Samorządowej. Rzecz jasna.
Najfajniejsze są rankingi Wspólnoty. Ich wyniki zaraz ochoczo i zazwyczaj bezkrytycznie podchwytują lokalne media. 
I oto np. można się ze Wspólnoty dowiedzieć, że... Że mieszkam w jednym z najbogatszych województw w kraju! O kurka wodna! Po co moi przyjaciele wyjechali do Stolycy czy czy innej zagranicy. Dawaj no Skype i czas im zanieść tę radosną nowinę! Niech no wracają do lubuskiej krainy miodem i winem, upps mlekiem płynącej. Ale chwilę, chwileczkę, chwilunię. Niech no popatrzmy na metodykę rankingu. Redaktór zielonogórskiej GW sucho pisze: Metoda liczenia poziomu zamożności jest prosta. Wpływy i dochody dzieli się przez liczbę mieszkańców. Co!? Tylko tyle, żadnej, najmniejszej wątpliwości, tyci, tyci wątpliwuni co obranej metody? Czyżby autorytet profesorskiego tytułu zmroził i sparaliżował pana redaktóra i nie zadał on, ot choćby banalnego pytania a co z wydatkami samorządów? Pytań jest znacznie, znacznie więcej... Aż dziw bierze, że taki ranking firmuje niejaki prof. Paweł Swianiewicz, ekonomista z Uniwersytetu Warszawskiego.
Myślicie, że to najwyższy poziom absurdu w rankingach Wspólnoty? Ależ skąd! Radio Zachód nadaje: "Powiat żarski najlepszy w Polsce" - "Powiat żarski okazał się najlepszy w opublikowanym dzisiaj rankingu dwutygodnika samorządowego „Wspólnota”. Ranking dotyczył najniższych wydatków bieżących na administrację w przeliczeniu na jednego mieszkańca. W kategorii powiatów powyżej 75 tysięcy mieszkańców powiat żarski okazał się najlepszy." 
Dobre sobie!!! Powiat spłaca potężne długi szpitala, kredyty i obligacje to i paska musi zaciskać! To jest ten "sukces! :-))) A zatem według kryteriów Wspólnoty w Unii Europejskiej najlepsza jest Grecja?

środa, 24 lipca 2013

Jak ugryźć 25 miliardów

 

Tusk i jego ekipa szuka oszczędności na "Zielonej Wyspie". Do dopchnięcia budżetu brakuje, bagatela 25 dużych baniek. Już wyczyniają harce nad OFE, by zmniejszyć dług publiczny, bo OFE inwestują głownie w bezpieczne papiery (odrębną sprawą jest dlaczego tak się dzieje), czyli to one napędzają rynek obligacji nakręcając miłą sprężynkę wydawania większej liczby pieniążków, niż się posiada.Jakie są skutki odkręcania się tej sprężynki możemy zobaczyć choćby na przykładzie greckim.
Przy okazji zagarniając kasę z OFE można podratować trupa ZUS nie dając przy tym żadnych gwarancji godnej emerytury. Zrobił się przy tym medialny szum a tymczasem Tusk zarządził niejawne oszczędności do których zobowiązał ministrów.
W lubuskim grajdołku też nagły wysyp oszczędnościowych pomysłów. A to mają być łączone powiaty a o senator PO Robert Dowhan mówi, że nie ma sensu dublować urzędów i najlepiej by Urząd Wojewódzki  zlikwidować, czyli ma nam wystarczyć jeno zielonogórski Urząd Marszałkowski. Wspaniała perspektywa! Taki Zarząd Województwa, to dopiero potrafi z gestem wydawać publiczny grosz.
Właśnie odtrąbiono kolejny sukces - samolociki będą latać z Babimostu do Gdańska! Najpierw zrobiono przetarg. Zgłosił się jeden chętny. Kto? Eeee, żadna zagadka ani tym bardziej niespodzianka - Sprint Air. Ulubiony przewoźnik, zażądał jednak o 60 tys. zł. więcej niż oficjalnie dawano. Ale czymże jest taka kwota dla włodarzy z Podgórnej. Pieniądze się znalazły i radni dorzucili te marne sześćdziesiąt tysi... No i samolocik dzięki samorządowej kroplóweczce sobie lata. I tak latać sobie może do woli, bo przecież to w centralnym budżecie brakuje 25 dużych baniek a nie tu w lubuskim grajdole.
Tusk z Vincentem będą skrobać się głowach i szukać, gdzie tu przyciąć, żeby nie przegiąć, ale raczej samorządowej rozrzutności bliżej się nie przyjrzą.
Czemu? Bo nie widzą, albo może nie chcą zobaczyć, związku przyczynowo - skutkowego. Może to dla nich za trudne, a może po prostu to cynizm?
Przecież obwieszczono sukces! Miliardy ojro unijnych (a zatem w powszechnym mniemaniu nie naszych) do wydania! Wydawajcie zatem ku chwale naszego "piaru" - rzekli do samorządowców. Macie wydawać, bo im więcej wydacie, tym ludowi przed urną więcej cudów pokażecie, byleby wygrać kolejne wybory!
Tyle że takie bezrefleksyjne wydawanie unijnych, wcale nie obcych, ale także naszych - przyzwyczajmy się w końcu, że skoro jesteśmy w UE, to są nasze pieniądze, sprawia, że marnujemy środki, które mógłby pójść na działania, które prawdziwie mógłby region pchnąć na przód a nie jedynie dopchnąć bliżej żłobu rządzących POlityków... A ja kolejny raz dostaję SMS, że szynobus Żagań - Forst nie pojedzie z powodu awarii. Że za pieniądze z fanaberii babimojskiej można by kupić sporo nowego taboru dla lubuskich Przewozów Regionalnych? A po co. Ważne są fajerwerki i samorządowy odlot od rzeczywistości...
A tymczasem Polacy płacący coraz wyższe podatki odbijają się od szklanej ściany nie mogąc np. podjąć pracy w odległym od domu miejscu pracy z powodu braku wygodnego i taniego transportu. A zatem nie są w stanie Tuskowi i Vincentowi pomóc zasypać tą 25 miliardową dziurę swymi dochodami i zamożnością przekładającą się na zwiększone wydatki z 23% stawką VAT. Więc co dalej panowie, dalej będziecie pozwalać swym baronom w zbyt licznych województwach wydawać bezkarnie kasę na fanaberie, czy może w końcu wpadniecie na to, że w Polsce jest o co najmniej 4 województwa za dużo?     

piątek, 14 czerwca 2013

Kilroy will be there.

Podczas II wojny światowej w miejscach, gdzie stacjonowali amerykańcy żołnierze pojawiał się na murach rysunek przedstawiający długonosego osobnika z dopiskiem "Kilroy was here", czyli Kilroy był tutaj. 
 
Żyjąc w Lubustanie mam wrażenie, że naszym Kilroyem jest baronowa PO, która musi się pojawić w kadrze zawsze, gdy jest coś otwierane, czy następuje inne wstęgi przecinanie. Tak było podczas otwierania węzła na A2 w Jordanowie:


Trzeba przyznać, że rady specjalistów od kreowania wizerunku zostały wzięte do serca - czerwona kiecka zawsze będzie się rzucała w oczy na tle szarości męskich garniturów.
Ważne by znaleźć się w obiektywie przy świętowaniu sukcesu, ale równie ważne jest by porażkę przekuć w sukces. 
Oto w Żaganiu odbyły się przedterminowe wybory, po tym, jak mieszkańcy w referendum pogonili dotychczasowego burmistrza i radę. W przedterminowych wyborach, aż trzech kandydatów na burmistrzowski stołek miało legitymację PO, ale tylko Grażyna Stawowczyk dostała oficjalne wsparcie BB. Po tym jak jej protegowana oraz żagańscy kandydaci z ramienia PO ponieśli sromotną klęskę BB powiedziała PAP
"Zarząd i rada regionu jednogłośnie udzieliły poparcia naszemu członkowi - Danielowi Marchewce. Analizując wynik głosowania, doszliśmy do wniosku, że źle oceniliśmy szanse Grażyny Stawowczyk. Liczyliśmy, że ma większe poparcie od Daniela Marchewki, jednak okazało się, że jego zaangażowanie we wcześniejsze referendum ws. odwołania burmistrza Kowala dało mu przewagę" 
Ha, ha, ha. 
A przed wyborami, gdy Marchewka ogłosił zamiar startowania w wyborach na burmistrza, mimo braku poparcia Zarządu, który jak wiemy udzielił je radnej Sejmiku - G. Stawowczyk, ta sama pani BB wzywała niepokornego na posiedzenie Zarządu w wiadomym celu. 
Ale Marchewka się na nim nie pojawił i dopiął swego. A teraz pani BB dopisuje się do jego zwycięstwa krzycząc o zwycięstwie, które jest jej klęską. 
Ale jak widać, Kilroy będzie zawsze tam, gdzie sukces, nie ważne czy jego, czy kogoś zupełnie innego...

niedziela, 21 kwietnia 2013

Brunatna siła.


Brunatny. Brunatny kolor nigdy mi się dobrze nie kojarzył. Brunatne koszule mieli bojowcy pewnego totalitarnego reżimu, a jak totalitarny to wiadomo - niedemokratyczny. Zostawmy skojarzenia i przejdźmy do blogowej tematyki a tą jak wiadomo są nonsensy istnienia lubuskiego nowotworu administracyjnego.
Oto została odwołana przewodnicząca Rady Gminy Brody. Za co? Ano za to, że nie chciała dopuścić do rozpoczęcia sesji na której radni, wbrew woli mieszkańców wyrażonej w referendum, chcieli zmienić plany zagospodarowania przestrzennego, tak by przychylić rąbka brunatnego nieba o które zabiega energetyczny moloch. 
Lobby energetyczne zdaje sobie sprawę, że władze RP od dawna, nie rozwijając w Polsce energetyki jądrowej, plotły sobie powróz na szyję. Budowa pierwszej polskiej elektrowni jądrowej to dziś pieśń odległej przyszłości a konsumpcja energii elektrycznej stale rośnie. Grozi nam energetyczny zawał, bo węgiel kamienny coraz droższy. Koszty głębinowego wydobycia są coraz większe. Nie da się w kopalniach węgla kamiennego bezpiecznie oszczędzać i zatrudniać do woli zewnętrznych firm podwykonawczych, bo do czego to prowadzi, to wiemy choćby z tragedii w KWK Halemba w 2006 r. Za to można przecież bez większego ryzyka zatrudniać takie firmy w wielkich kopalniach odkrywkowych węgla, a jakże! Brunatnego. Tu ryzyko katastrofy jest zdecydowanie mniejsze, więc energetyczny moloch zaoszczędzi krocie, choć dziś wydaje niemało na PR - oto np. kolęduje po lubuskim wójt Rząśni spod Bełchatowa i opowiada jakie tu cuda u niego uczynili dobroczyńcy z PGE a GW przeprowadza wywiadzik w którym nie padają trudne pytania. Np. ilu mieszkańców gminy zatrudnia koncern energetyczny i co będzie się działo w gminie, gdy eksploatacja złoża zostanie zakończona. Ilu tak naprawdę ludzi zatrudnia PGE a ilu pracuje w znacznie gorszych warunkach i za mniejsze pieniądze w firmach podwykonawczych? Bo w oficjalnej propagandzie jesteśmy karmieni sugestiąą, że wszyscy chętni mieszkańcy gminy Brody znajdą lekką, łatwą i przyjemną pracę w spółce skarbu państwa.
Już przekonano władze lubuskiego. Już przebierają nóżkami nie mogąc się doczekać kręcenia lodów z energetycznym gigantem. Czemu akurat lubuskie? Wbrew temu, co wypisują teraz niedouczeni dziennikarze, mamy w regionie doświadczenie w wydobyciu węgla brunatnego o czym mogli przekonać się choćby właściciele stacji benzynowej Horex w Zielonej Górze, gdy im się nagle ziemia zapadła. Bez kopalni węgla brunatnego nie byłoby też wielu atrakcji Geoparku "Łuk Mużakowa", gdzie wiele uroczych zbiorników wodnych to wyrobiska, lub zapadliska po kopalniach węgla brunatnego. Wydobycie węgla zakończono w powiecie żarskim w 1973 r. a do dziś w powiecie świebodzińskim działa kopalnia w Sieniawie. Tyle, że to było od wieków wydobycie na potrzeby własne, dla miejscowych, dla lokalnego przemysłu i zostało przerwane, bo okazało się nieopłacalne. Tak! Wcale nie mamy najbogatszych pokładów węgla brunatnego w kraju. Takowe znajdują w trójkącie Legnica - Ścinawa - Lubin. Ale tu również mieszkańcy, tak jak w Gubinie i Brodach powiedzieli zdecydowane NIE! Czym zatem różni się wola mieszkańców tamtego regionu od lubuskiego? Ano wielu prominentnych działaczy PO pochodzi z woj. dolnośląskiego i oni wiedzą, że lekceważenie woli ich wyborców jest dla nich bardzo niebezpieczne. A z lubuskiego? Kto ważny w PO jest z lubuskiego? Baronowa BB? Jeszcze jeden artykuł w Fakcie i już może zapomnieć o próbie ucieczki do Europarlamentu.
Lubuski biedny lud polityczny wykona zatem każde zadanie, byleby zadowolić energetycznego giganta i podpiąć się pod sukces. Radny z Brodów, wypowiada bez skrępowania słowa:

Kopalnie wpisano do dokumentów rządowych i strategii rozwoju a także planu zagospodarowania województwa. Wyniki referendum nie mogą podważać tych dokumentów, które są wyższego rzędu.

WYŻSZEGO RZĘDU?! Czy pan radny zadał sobie trud przeczytania Konstytucji RP (tak, panie radny, Konstytucja PRL już nie obowiązuje) gdzie znaleźć można konstytucyjną gwarancję rozwoju samorządności lokalnej i decentralizację władzy??? W demokratycznym państwie prawa wola suwerena, czyli SPOŁECZEŃSTWA, powinna być ważniejsza niż arbitralne decyzje polityków!!! Mam nadzieję, że społeczeństwo Brodów skutecznie przeciwstawi się gwałceniu ich woli przez lubuskich politykierów, którzy wespół - zespół z koncernem energetycznym i politycznym establishmentem z Warsiawki chcą sobie nabić kabzę nie tylko kosztem lokalnej społeczności ale też wszystkich Polaków, którzy ponosić będą koszty pozyskania energii z najbrudniejszego i najbardziej dewastującego krajobraz źródła, jakim jest węgiel brunatny. 
Historia magistra vitae est. Na ziemi żarskiej, gdzie przed wojną działało baaaadzo wiele kopalni węgla brunatnego średnia długość życia była niewielka, narzekano powszechnie na jakość powietrza. Specjalnie dla dzieci zbudowano duże sanatorium, ale niewiele to pomagało, bo węgiel brunatny, jako bardzo mało kaloryczny, musiał być spalany w dużej ilości. Przy tym zawiera bardzo wiele zanieczyszczeń. Co powodowało, że po stronie produktów spalania nie był tylko CO, CO2 i H2O, ale znacznie, znacznie więcej związków... 
W dobie ograniczania emisji gazów cieplarnianych i protokołu z Kyoto popierając uzyskiwanie energii z węgla brunatnego sprawiamy, że będziemy mieli prąd, ale baaardzo drogi. Zapłacimy za to zdrowiem i  np. zmniejszeniem wpływów do budżetu państwa z handlu niewykorzystanymi przez Polskę kwotami emisji CO2. A co będzie, jak po kolejnej fali anomalii pogodowych UE zacznie skuteczniej egzekwować ograniczenie emisji CO2? Lubuscy politykierzy a przede wszytstkim mieszkańcy (no bo polityk sam się wyżywi) zostaną z wielką dziurą w ziemi zamiast pięknej przyrody gminy Brody...
Z drugiej strony to jest jakaś schizofrenia. Marszałek triumfuje, że lubuskie dostanie 788 mln euro. W "złotej czwórce" nowego LRPO znajdzie się tzw. gospodarka niskoemisyjna. Jak do cholery pogodzić te dwa dążenia??? Z jednej strony strategia lubuskiego z błagalną nadzieją na wielką dziurę w ziemi i kopcącą elektrownię a z drugiej strony gospodarka niskoemisyjna???!!!

sobota, 16 marca 2013

Śmieszno i straszno.

Ach te wredne Niemce, co prawda jedna z nich nauczyła się wymawiać nazwisko swego polnischego dziadka aus Posen (herr KaŹmiercak), ale śmieją się za to z naszej lubuskiej świętości.
Der Spigel pokazując jak marnuje się środki unijne wymienia port lotniczy Zielona Góra w Nowym Kramsku (dla dodania rangi niektórzy lokują go w odległym o 8 km miasteczku Babimost, gdzie nie ma nawet jednej taksówki, za to jest stacja kolejowa). Słusznie wskazuje niemiecki dziennikarz, że nonsensem jest ładowanie unijnej kasy w lotnisko z którego lata jeden rejsowy samolot dziennie (pomylił się, lata 6 dni w tygodniu, a tydzień ma dni 7), natomiast najciekawsza jest reakcja lubuskich polityków.
Czesław Fiedorowicz, radny sejmiku z PSL i prezes Euroregionu Nysa - Sprewa - Bóbr, podejrzewa, że artykuł w "Der Spiegel" to zasłona dymna, która ma odwrócić uwagę od niemieckich problemów. No tak panie Czesławie, ja chciałbym mieć takie problemy jak Niemcy, kraj o najsilniejszej gospodarce w Europie, o bezrobociu znacznie niższym niż kraina "by żyło się lepiej" rządzona przez PO i PSL. Kraj, który wydaje ogromne pieniądze zamiast na zwalczanie własnych problemów, na ratowanie Grecji i innych krajów grupy PIGS. Ja im się nie dziwię, że nie mają ochoty wkrótce ratować też Polski w której za pieniądze UE finansowane są fanaberie lokalnych politykierów.
Radny Czesław z PSL mówi: Dlatego apeluję: nie bądźcie zazdrośni o Babimost (...) Niech się BB nie boi konkurencji. Zawsze możemy stworzyć BBB: Berlin Brandenburg Babimost
Śmiać się, czy płakać? Co to ma być? Dorosły facet w wieku mocno średnim a retoryka rodem z piaskownicy
Może faktycznie lepiej się śmiać. Oto Fuli, nasz pozytywnie zakręcony aktywista (czy po ziole można być zakręcony niepozytywnie?) chce założyć telewizję prezentującą programy "żydo-taoisto-hinduso-tolteko-buddyjskie" i tym samym wygryźć z multipleksu stację o. Rydzyka. Z całym szacunkiem dla entuzjazmu Fulego i jego pomysłów - Jah tu nie pomoże. 
Płakać za to należy nad wyszkoleniem lubuskiej policji. Jak można się dowiedzieć z medialnych doniesień podczas pościgu za złodziejem samochodów w trakcie jego zatrzymania jeden z policjantów rozbił szybę w samochodzie podejrzanego naładowanym pistoletem. Efekt? Jego partner zginął od przypadkowego wystrzału. 
Dobrze, że nie było przy tym kamer. Znowu Niemce by się nabijali, tak jak wtedy, gdy wszystkie niemieckie Wochenschau pokazywały pościg za zbiegłym z cyrku tygrysem, gdy policjant zastrzelił weterynarza (Tarchomin marzec 2000 r.).
Za to nie do śmiechu będzie mieszkańcom Gorzowa Wielkopolskiego i północnej części nowotworu lubuskiego, gdy nie uda się eksperyment, którym chwali się teraz była wojewoda Helena Hatka. Ten eksperyment, to przekształcenie Szpitala Wojewódzkiego w GW w spółkę prawa handlowego. Obecna senator mówi: Jak dobrze przekształcimy w spółkę szpital w Gorzowie, to będziemy wzorem dla innych polskich szpitali Od razu na usta ciśnie się pytanie: a jak źle przekształciłyście? Jaką odpowiedzialność poniosą pani senator i pani marszałek? Czy ryzykują kapitałem własnym? Nie. Czy za nieudaną operację stracą pracę jak w prywatnym przedsiębiorstwie? Na pewno nie...
Śmiać się za to można na całego z nieudolnej propagandy sukcesu Uniwersytetu Zielonogórskiego, którą łykają bez oporu dziennikarze zielonogórskiej GW. W lokalnym dodatku można przeczytać: Polska Komisja Akredytacyjna oceniła zielonogórski Wydział Inżynierii Lądowej i Środowiska na UZ. I? Ocenę wydała pozytywną. - To certyfikat gwarancji najwyższej jakości kształcenia - cieszą się władze uczelni. mmmmmm00 na forum GW przytomnie cytuje Wikipedię: Ocena może być: wyróżniająca (wydawana na osiem lat), pozytywna (na sześć lat), pozytywna na skrócony okres (z reguły dwa - trzy lata), warunkowa lub negatywna. A zatem UZ nisko mierzy, skoro uznaje ocenę pozytywną za dowód najwyższej jakości kształcenia, choć taki tytuł można przyznać tylko kierunkowi, którzy uzyskał ocenę wyróżniającą. 
Cóż lubuskie, na pewno zasługuję na ocenę "śmieszno i straszno"

wtorek, 19 lutego 2013

Północ działa

Wyborcza za politykami rządzącej w Sejmiku koalicji pieje: Historyczne głosowanie w sejmiku: szpital w Gorzowie spółką! Ma to ocalić lecznicę od katastrofy, a Lubuskie przed bankructwem.
Koalicji PO-PSL spadł kamień z serca, ich posadki ocalone, lubuskie (na razie) nie będzie pierwszym województwem, które zbliżyło się do groźby wprowadzenia zarządu komisarycznego.
Marszałek dopięła swego - zadłużony na ponad 260 mln zł szpital w Gorzowie Wielkopolskim będzie spółką prawa handlowego. Rządzący przekonują, że tak będzie lepiej, że będą pieniądze na spłatę gigantycznego długu. Na pewno? Spółka prawa handlowego może spokojnie upaść a o ściągnięcie długów niech się boksują wierzyciele. Z upadłością publicznego szpitala nie było by tak łatwo - za dług odpowiadałby samorząd wojewódzki, zabrakłoby kaski na pompowanie w Babimost, czy na przedwyborcze inwestycyjne fajerwerki...
Nie chcę był złym prorokiem, ale to się nie skończy dobrze dla szpitala w Gorzowie, o czym przekonana jest też spora grupa mieszkańców północy lubuskiego nowotworu administracyjnego. Stąd inicjatywa petycji w sprawie likwidacji województwa lubuskiego, która trafi na ręce Marszałek Sejmu. Możemy ją podpisać w internecie:

P E T Y C J A

sobota, 2 lutego 2013

Sowicie opłacony sukces a skrzecząca rzeczywistość.

Niewątpliwie ważnym wydarzeniem, dzięki któremu Lubuskie zobaczyło kilka milionów widzów, był wyjazdowy odcinek popularnego serialu "Rodzinka.pl" nakręcony w naszym regionie - pisze do Gazety Wyborczej marszałek Elżbieta Polak. Szkoda, że nie nie napisała ile to kosztowało podatnika w jednym z najbiedniejszych województw w kraju a kosztowało niemało...
Dziś product - placement rozwija się dynamicznie, ta dynamika jest tak dynamiczna, że już mnie na wymioty zbiera jak widzę chamskie zbliżenia na rachunki pewnej firmy energetycznej w ulubionym przez miliony gospodyń domowych serialu, jak prezenter silący się na wymuszoną "zabawowość" robi przegląd prasy na tablecie o przekątnej 10 cali itd. Zresztą sama Rodzinka.pl jest w awangardzie lokowania produktów, te zbliżenia na torby z Almy, słoiki Krakowskiego Kredensu, Dacia Loddy w każdym odcinku itd. Phi też mi sukces obwieściła Marszałek - klient płaci, telewizja puści. Puści wszystko. Puści także informacje o nieprawdziwym obrazie województwa wykreowanym przez "szpeców" od lubuskiego "pijaru", którzy chcieli wmówić Polakom oglądającym skądinąd sympatyczny serial, że lubuska Zielona Góra z wina słynie, choć już nie powie, że owym "winnym grodzie" nie ma żadnej winnicy, jak również nie można tu normalnie kupić zielonogórskiego wina. Lubuscy "szpece" od product - placement próbowali zaczarować rzeczywistość, że można tu rzekomo łatwo dostać się samolotem, choć lot o 17.30 z Warszawy do Zielonej Góry jest nieosiągalny dla zwykłego podróżnego, który kończy pracę o 16.00 i nie może się dostać na Okęcie przed 18.00. Lot jest za to idealnie skomunikowany z życiem marszałkowskiego urzędnika pragnącego wrócić na kolację do domku z warszawskiej delegacji itd.
Cała ta promocja ma się opierać na fantastycznym obrazie krainy wina, żużla, grzybów i młodości skupionych w samorządowej stolicy, czegoś co ma być nazywane "Ziemią Lubuską". 
W związku z artykułem w GW, który napisała Beata Tokarz "Lubuskie to nie tylko szlaki i maślaki.
Stwórzmy prawdziwą, turystyczną mapę" napisałem e-mail dotyczący promocji turystyki w woj. lubuskim:
Przede wszystkim podstawowym błędem jest tworzenie na siłę konstruktu pod  nazwą "Ziemia Lubuska" - ta nazwa nic, nikomu poza województwem nie mówi (mylona dodatkowo z Lubelszczyzną). Każdy za to wie, czym jest Wielkopolska, czy Dolny Śląsk. W wielu polskich miastach znajdziemy też ulice, czy place o nazwie "Łużycki" a każdy w szkole uczył się o Brandenburczykach, czy Nowej
Marchii.
Obecne woj. lubuskie powstało właśnie z fragmentów tych regionów i należy to wykorzystać w promocji turystycznej. Promowanie tradycji łużyckich południowo - zachodniej części województwa może być bardzo ciekawe dla turystów. Kiedyś przy okazji antenowej dyskusji wysłałem e-mail do Wojciecha Ossowskiego z radiowej Trójki z informacją, że w Żarach można znaleźć np. tablicę upamiętniającą ważną dla lokalnej społeczności postać, nie tylko w języku polskim, ale również w dolnołużyckim. Przeczytał wiadomość na antenie, zaznaczając, że z wielką chęcią "sprawdzi to osobiście" i pozna polskie Łużyce. Czemu zatem skansen w Ochli nie mógłby z większą siłą promować faktu, że znaczna część zgromadzonych zabytków architektury ludowej, to budowle wzniesione przez Serbołużyczan? W powiecie żarskim wciąż można spotkać wiele zamieszkałych drewnianych budynków będących pamiątką po kulturze słowiańskich Serbołużyczan. Niezwykle niegdyś urokliwy i ciekawy prywatny skansen w Buczynach też mógłby stać się wielką atrakcją, gdyby tylko właścicielom na tym zależało a nie na łatwym przygranicznym zarobku.
Wiele ciekawych obiektów w lubuskiem jest zaniedbanych, ale nawet ruiny i pozostałości potrafią robić ogromne wrażenie. Przykładem jest kompleks pałacowy Brühlów i całe XVIII - wieczne założenie wsi Brody (powiat żarski) wraz z zaniedbanym, pięknym niegdyś parkiem, jeziorem oraz cmentarzem na
którym zachowały się XVIII i XIX - wieczne groby. Marzy mi się w wydawanych przez samorząd wojewódzki,  prowokacyjne hasło promocyjne: "Odwiedź wspaniałą rezydencję najbardziej skorumpowanego polskiego ministra". To musi wzbudzić uwagę turystów, którzy mogą się w Brodach przenieść się łatwo wyobraźnią do XVIII w.  a obok zobaczyć ciekawy ośrodek edukacji leśnej z nietypową wieżą widokową przypominającą latarnię morską pośród oceanu lasu.(co jednak może się niestety zmienić wraz z budową kompleksu energetycznego).
W promocji należy też wykorzystywać fakt, że całe południe lubuskiego ma historię związaną ze Śląskiem. Czemu nie współpracować z woj. dolnośląskim w tworzeniu np. wspólnego szlaku "Książęcych stolic Dolnego Śląska". Żagań ma tu ogromny potencjał, jako że miasto przez wiele wieków było stolicą księstwa. Żagański kościół WNMP z mauzoleum Piastów żagańsko - głogowskich (dziś niestety niedostępnym dla zwiedzających), kompleksem augustiańskim oraz pałacem mógłby stać się głównym ośrodkiem turystycznym w województwie, gdyby tylko władze województwa myślały mniej "zielonogórskocentrycznie" i dostrzegły, że w wielokulturowości a nie sztywnej unifikacji jest przyszłość.

niedziela, 20 stycznia 2013

Sztuka odwracania kota ogonem.

Marszałek Elżbieta Polak daje odpór defetystom i malkontentom. W lubuskiem nie jest tak źle jak mówią o tym cyfry, ba jest fajnie, no fajnie i młodo, bo lubuskie jest młode i dynamiczne, jak to raczyła kiedyś wyrzucić na jednym oddechu w TVP.
Jej reakcję sprowokowały prasowe doniesienia, że w stolicach woj. lubuskiego zarabia się najgorzej w kraju, no ale przecież nie od dziś wiadomo, że szklanka może być w połowie pusta, lub w połowie pełna! No a do tego człowiek ma nieograniczone możliwości wykręcania kota ogonem. A specjalny gatunek człowieka zwany POlitykiem? Ten ma możliwości nieograniczone dwukrotnie.
A zatem pani Marszałek pisze: Co do samych rankingów i zajmowanych tam miejsc - uogólnienie, że "tylko w takich rankingach województwo lubuskie na czele tabeli", jest krzywdzące i nieprawdziwe. Przypomnijmy tylko, że w wyniku dobrze wykorzystanych środków unijnych otrzymaliśmy bonus w postaci dodatkowych 55 mln euro. Uzyskanie dodatkowych funduszy przyczyni się do poprawy warunków życia i pojawienia się nowych inwestorów. Mamy największe oddziaływanie POLITYKI SPÓJNOŚCI (I miejsce w kraju!), oddziaływanie funduszy europejskich na regionalne dynamiki PKB - II miejsce w kraju, pozytywne oddziaływanie na wskaźnik zatrudnienia - I miejsce w kraju!
Aha, czyli takie rankingi jak wysokość płac nam zwisają, bo my mamy lepsiejsze. Lepsiejsze, to te w których jesteśmy na czele, tylko rodzi się pytanko co to za rankingi?
Nie było żadnego rankingu "dobrze wykorzystanych środków unijnych" a jedynie ministerialny bonus za najszybsze i najpełniejsze zakontraktowanie funduszy unijnych. Pamiętacie tę medialną nagonkę, że stracimy te, czy inne miliony ojro za niezakontraktowane projekty? Obecna władza, która za wszelką cenę chce dobrze wyglądać w mass-mediach dopilnowała, by zmusić do możliwie maksymalnego wykorzystania funduszy, które... dziś przyczyniają się do katastrofalnego zadłużenia samorządów - W ciągu 12 lat zadłużenie jednostek samorządu terytorialnego wzrosło 9-krotnie. W 1999 roku wyniosło ono około 6,2 mld zł, podczas gdy w pierwszym półroczu 2011 roku poszybowało na ponad 56 mld zł, a do końca roku może przekroczyć nawet 69 mld zł! Od 2004 roku, czyli kiedy nastał „deszcz unijnych dotacji”, dynamika zadłużenia samorządów przewyższała nawet dynamikę zadłużenia rządu centralnego. Przedstawiciele lokalnych władz sami twierdzą, że muszą się zadłużać, by móc realizować programy unijne. Według danych Ministerstwa Rozwoju Regionalnego w perspektywie finansowej 2007-13 samorządy będą potrzebowały łącznie około 26 mld zł na wkład własny w realizowanych przez nie projektach unijnych. Jednak dotacje unijne odpowiedzialne są nie tylko za wydatki samorządów na współfinansowanie projektów unijnych, ale też na rozrost biurokracji w tychże. Tylko w 2010 roku w związku z unijnymi funduszami – jak tłumaczą sami samorządowcy – w lokalnych urzędach, jednostkach samorządu terytorialnego czy gospodarstwach pomocniczych przybyło ponad 11 tysięcy urzędników, co oznacza wzrost o 4,5 procenta.
To czym się chwali Marszałek może być trumną dla finansów samorządowych woj. lubuskiego, a oddziaływanie na dynamikę PKB? Łatwo wskazać jej wzrost w momencie, gdy pada deszcz unijnych ojro, ale co się stanie, gdy wkrótce z deszczu zrobi się mżawka a może i susza? 
Wskaźnik zatrudnienia? No właśnie było o tym powyżej - do obsługi unijnych projektów zatrudniano tysiące ludzi, innych setki pracowały dzięki dotacjom unijnym. Co będzie jak w nowej perspektywie finansowej UE środków będzie mniej, a będzie ich mniej wobec kryzysu na pewno? Czy lubuski grajdoł będzie się nadal miał czymkolwiek pochwalić? Śmiem wątpić.
Zresztą to już widać:
Względny (procentowy) wzrost liczby bezrobotnych w grudniu 2012 roku, w porównaniu do stanu z końca listopada, odnotowano we wszystkich województwach, przy czym najsilniejszy w:
- świętokrzyskim - o 5 proc. (o 4,1 tys. osób);
- lubuskim - o 4,9 proc. (o 2,8 tys. osób);
- kujawsko-pomorskim - o 4,6 proc. (o 6,5 tys. osób);
- podkarpackim - o 4,5 proc. (o 6,7 tys. osób).
Pani Marszałek kończy swój list do GW: My wierzymy w sukces! Łączymy pozytywne myślenie z działaniem. Wiara to za mało. Czas abyście zdjęli różowe okulary i wzięli się za prawdziwe działania.