Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gazeta Lokalna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gazeta Lokalna. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 8 marca 2012

Młodzi regionaliści.

Przy okazji katastrofy kolejowej pod Szczekocinami można było niejednokrotnie usłyszeć o "Tragedii na Śląsku". Cóż większość dziennikarzy nie słynie z nadmiaru wiedzy i intelektu a tymczasem Gazeta Wyborcza słowami Piotra Pacewicza twierdzi, że "rozwój internetu (...) stanowi zagrożenie dla profesjonalnych mediów i profesjonalnego dziennikarstwa" Ja dziękuję za takich "profesjonalnych dziennikarzy", którzy nie potrafią odróżnić nazwy administracyjnej od nazwy regionu. Zapewne z niewiedzy nie potrafią zrozumieć, że województwo śląskie to nie to samo, co Śląsk, który oznacza region, którego tylko część znalazła się w województwie śląskim. Nazwa tworu administracyjnego jest wybitnie nieszczęśliwa, bo w jego granice włączono część Małopolski, Zagłębie Dąbrowskie, Ziemię Częstochowską i Żywiecczyznę - regiony o własnej silnej tożsamości lokalnej. Z dziennikarską ignorancją walczy zaprzyjaźniony serwis internetowy Śląskie - Więcej niż jeden region!
Grupa młodych ludzi z Żagania założyła grupę na Facebooku "Żagań - Dolny Śląsk, jestem stąd". Dziś w wielu miejscach miasta można znaleźć naklejki - wlepki z hasłem akcji i jej logiem.


Młodzi zamówili też t-shirty z dolnośląskim orłem i hasłem "Śląski Żagań".

Sprawą zainteresowała się wydawana w Żaganiu Gazeta Lokalna, która niestety bardziej skupiła się na wątku likwidacji lubuskiego, co z jednej strony należy pochwalić, ale z drugiej strony młodym ludziom nie chodzi o żadne akcje polityczne ale propagowanie prawdziwej historii ich małej ojczyzny.
Co ciekawe akcja dalej się rozwija i już pojawiły się naklejki "Zielona Góra - Dolny Śląsk, jestem stąd"
I jak tu źle mówić o "współczesnej młodzieży", która z definicji ma być gorsza niż, ta wyrośnięta młodzież, która awansowała do grupy dorosłych? Brawo dla młodych, którzy angażują swoje kieszonkowe w szczytną akcję odkłamywania tożsamości lokalnej. A wszystko to w dużym stopniu dzięki internetowi, którego tak boją się "profesjonalni dziennikarze", gotowi napisać wszystko za co im zapłacą lub napisać cokolwiek, by im zapłacono.