Od jakiegoś czasu lubuskie media ekscytują się wyścigiem do premii z krajowej rezerwy wykonania. Obecny Zarząd za punkt honoru postawił sobie wydawanie jak największych unijnych pieniędzy przeznaczonych na LRPO w jak najkrótszym czasie. Zielonogórscy dziennikarze donosili już o tym, że lubuskie jest w czołówce wykonania regionalnych programów operacyjnych, przemilczając przy tym fakt, że jeśli weźmie się pod uwagę okres od 2007 r. to lubuskie jest na szarym końcu ilości zatwierdzonych projektów, jak i zatwierdzonych do realizacji. Podobnie jest w ilości zawartych umów/wydanych decyzji - lubuskie zajmuje tu 5~6. miejsce, ale... od końca.Tymczasem wicemarszałek województwa Elżbieta Polak zapewnia: Jesteśmy na dobrej drodze do wygranej, bo zakontraktowaliśmy już projekty o łącznej wartości ponad miliarda złotych, co daje nam na dziś drugie miejsce w kraju. Jak donosi Radio Zachód: W wyścigu po ministerialny bonus województwo lubuskie nie zapomniało priorytetach rozwoju regionu, zapisanych m.in.: w strategii lizbońskiej. Bardzo to ciekawe stwierdzenie w czasach, gdy strategia lizbońska została w Europie powszechnie skrytykowana i mówi się głośno o jej zarzuceniu. Takie głosy można usłyszeć nie tylko od opinii publicznej, ale także unijnych decydentów.
Wicemarszałek ciągnie dalej: Zgodnie z założeniami Unii Europejskiej inwestujemy przede wszystkim w rozwój infrastruktury, naukę i nowoczesne technologie. Tu także jesteśmy liderem, bo wyprzedza nas tylko Wielkopolska. No, no druga Japonia niemalże. Kupno automatycznej dojarki też powoduje gwałtowny skok nowoczesności w masajskiej wiosce, na pewno większy niż zainstalowanie nowego superkomputera na MIT. Ciekawe jaka korzyść dla rozwoju nauki i technologii mają licznie finansowane z LRPO kryte pływalnie? Ach, jak to dobrze dla Zarządu woj. lubuskiego, że decyzja o rozdysponowaniu tych środków zostanie ogłoszona już po wyborach samorządowych, do kampanii można będzie jechać na kolejnych zapewnieniach, że premia jest już tuż, tuż...
Artur Łukasiewicz z GW w artykule dotyczącym głosowania nad absolutorium dla Marszałka w pierwszych słowach pisze: Ponad 750 mln euro z Unii, szpitale na lekkim plusie, długów mało - z takim bagażem marszałek Marcin Jabłoński (PO) nie musiał się martwić o poparcie w sejmiku. Teraz może myśleć o kampanii wyborczej. Taaak, przy takiej propagandzie sukcesu można zapomnieć o potężnych długach gorzowskiego szpitala, czy o rosnącym zadłużeniu samorządów. No tak ale Marszałek realizuje "wzmacnianie lubuskich stolic", więc tylko je bierze pod uwagę, ale o tym za chwilę.
No dobra, dość narzekania. Załóżmy, że w przyszłym roku min. Bieńkowska ogłasza przyznanie lubuskiemu dodatkowych środków z krajowej rezerwy wykonania. Kto weźmie te środki? Przecież już dziś w celu realizacji projektów z LRPO samorządy zaciągnęły kredyty, wiadomo zbliżają się wybory samorządowe, presja jest więc ogromna. Najlepszy przykład pochodzi z Żagania. Aby nie przekroczyć bezpiecznego poziomu zadłużenia miasta budowę krytej pływalni dofinansowanej z LRPO powierzono komunalnej spółce Pałac Książęcy. Długo nie mogła znaleźć banku, który udzieliłby kredytu na wkład własny. W końcu kredytodawca został znaleziony, ale jako jedyny zainteresowany zaoferował, mówiąc oględnie, mało atrakcyjne warunki. Mimo to kredyt został wzięty, bo przecież Burmistrz już podczas poprzedniej kampanii wyborczej obiecywał basen, który musi stanąć przed końcem obecnej kadencji. A teraz przypadek z sąsiedniego powiatu, co prawda dotyczący "Schetynówki", ale jakże symptomatyczny. W zeszłym tygodniu radni powiatu żarskiego zrezygnowali z wzięcia 1,4 mln. zł kredytu, które stanowiłyby wkład własny do inwestycji polegającej na przebudowie drogi Jasień - Zabłocie. Dlaczego zrezygnowali z wzięcia kolejnych 1,6 mln od Wojewody? Ano jak łatwo się domyślić, z powodu istniejącego obecnie zadłużenia.
Starosta Marek Cieślak był często przedstawiany jako wizjoner lubuskiej służby zdrowia, był nawet poważnym kandydatem na szefa lubuskiego NFZ. Jednak jego plan przekształcenia żarskiego ZOZ w NZOZ po latach walki z wierzycielami zakończy się ostatecznie przejęciem przez powiat 26 mln długu zlikwidowanego ZOZ. Wraz z innymi kredytami i obligacjami zadłużenie powiatu będzie wynosić ponad 50 mln. zł. No tak ale dla pana Marszałka najważniejsze jest że "Lubuskie nie pogrąża się tak jak np. miasto Zielona Góra w długach. Deficyt w 2009 r. miał wynieść 32 mln zł, skończyło się na 21 mln zł. Dziś. woj. lubuskie jest zadłużone na 143 mln zł. To zaledwie 19 proc. wysokości dochodów. Prawo granicę wskazuje na poziomie 60 proc. (dla porównania wskaźnik Zielonej Góry sięga 50 proc.)" A skąd takie zadłużenie Zielonej Góry panie Marszałku, jak nie z powodu np. megalomańskiego aquaparku dofinansowanego z unijnych pieniędzy?!
Wicemarszałek ciągnie dalej: Zgodnie z założeniami Unii Europejskiej inwestujemy przede wszystkim w rozwój infrastruktury, naukę i nowoczesne technologie. Tu także jesteśmy liderem, bo wyprzedza nas tylko Wielkopolska. No, no druga Japonia niemalże. Kupno automatycznej dojarki też powoduje gwałtowny skok nowoczesności w masajskiej wiosce, na pewno większy niż zainstalowanie nowego superkomputera na MIT. Ciekawe jaka korzyść dla rozwoju nauki i technologii mają licznie finansowane z LRPO kryte pływalnie? Ach, jak to dobrze dla Zarządu woj. lubuskiego, że decyzja o rozdysponowaniu tych środków zostanie ogłoszona już po wyborach samorządowych, do kampanii można będzie jechać na kolejnych zapewnieniach, że premia jest już tuż, tuż...
Artur Łukasiewicz z GW w artykule dotyczącym głosowania nad absolutorium dla Marszałka w pierwszych słowach pisze: Ponad 750 mln euro z Unii, szpitale na lekkim plusie, długów mało - z takim bagażem marszałek Marcin Jabłoński (PO) nie musiał się martwić o poparcie w sejmiku. Teraz może myśleć o kampanii wyborczej. Taaak, przy takiej propagandzie sukcesu można zapomnieć o potężnych długach gorzowskiego szpitala, czy o rosnącym zadłużeniu samorządów. No tak ale Marszałek realizuje "wzmacnianie lubuskich stolic", więc tylko je bierze pod uwagę, ale o tym za chwilę.
No dobra, dość narzekania. Załóżmy, że w przyszłym roku min. Bieńkowska ogłasza przyznanie lubuskiemu dodatkowych środków z krajowej rezerwy wykonania. Kto weźmie te środki? Przecież już dziś w celu realizacji projektów z LRPO samorządy zaciągnęły kredyty, wiadomo zbliżają się wybory samorządowe, presja jest więc ogromna. Najlepszy przykład pochodzi z Żagania. Aby nie przekroczyć bezpiecznego poziomu zadłużenia miasta budowę krytej pływalni dofinansowanej z LRPO powierzono komunalnej spółce Pałac Książęcy. Długo nie mogła znaleźć banku, który udzieliłby kredytu na wkład własny. W końcu kredytodawca został znaleziony, ale jako jedyny zainteresowany zaoferował, mówiąc oględnie, mało atrakcyjne warunki. Mimo to kredyt został wzięty, bo przecież Burmistrz już podczas poprzedniej kampanii wyborczej obiecywał basen, który musi stanąć przed końcem obecnej kadencji. A teraz przypadek z sąsiedniego powiatu, co prawda dotyczący "Schetynówki", ale jakże symptomatyczny. W zeszłym tygodniu radni powiatu żarskiego zrezygnowali z wzięcia 1,4 mln. zł kredytu, które stanowiłyby wkład własny do inwestycji polegającej na przebudowie drogi Jasień - Zabłocie. Dlaczego zrezygnowali z wzięcia kolejnych 1,6 mln od Wojewody? Ano jak łatwo się domyślić, z powodu istniejącego obecnie zadłużenia.
Starosta Marek Cieślak był często przedstawiany jako wizjoner lubuskiej służby zdrowia, był nawet poważnym kandydatem na szefa lubuskiego NFZ. Jednak jego plan przekształcenia żarskiego ZOZ w NZOZ po latach walki z wierzycielami zakończy się ostatecznie przejęciem przez powiat 26 mln długu zlikwidowanego ZOZ. Wraz z innymi kredytami i obligacjami zadłużenie powiatu będzie wynosić ponad 50 mln. zł. No tak ale dla pana Marszałka najważniejsze jest że "Lubuskie nie pogrąża się tak jak np. miasto Zielona Góra w długach. Deficyt w 2009 r. miał wynieść 32 mln zł, skończyło się na 21 mln zł. Dziś. woj. lubuskie jest zadłużone na 143 mln zł. To zaledwie 19 proc. wysokości dochodów. Prawo granicę wskazuje na poziomie 60 proc. (dla porównania wskaźnik Zielonej Góry sięga 50 proc.)" A skąd takie zadłużenie Zielonej Góry panie Marszałku, jak nie z powodu np. megalomańskiego aquaparku dofinansowanego z unijnych pieniędzy?!