niedziela, 26 czerwca 2011

Tajne przez poufne, czyli spalić przed przeczytaniem.

Marszałek zamówiła w warszawskiej Trio Management strategię dla lotniska w Babimoście. Niestety nie chce jej odebrać. Jak donosi Wyborcza: Urzędnicy nie zgadzają się z treścią strategii i forsują własne uwagi do dokumentu. A tych nie chcą przyjąć analitycy Trio.
Istne kuriozum - urzędnicy chcą wymusić zmiany w ex define bezstronnym dokumencie. Na pewno nie jest bezstronny Maciej Król - prezes: Dokument nie odzwierciedla naszych oczekiwań. Zapisane w nim koszty utrzymania lotniska są za duże. Powstał na bazie metodologii odnoszącej się do historii portu. Nie uwzględnia dynamiki rynku lotniczego i jego potrzeb w przyszłości. Unia Europejska już robi wytyczne, które mówią o przepełnieniu europejskich lotnisk. A rządowa strategia rozwoju transportu wskazuje, że w Polsce w 2035 r. będzie obsługiwanych 80 mln pasażerów rocznie. Dla Zielonej Góry przewidywana jest obsługa na poziomie 1,3 mln pasażerów rocznie.
No, no, no 1,3 mln pasażerów z lubuskiego, to oznacza, że każdy z mieszkańców przynajmniej 1,5 raza rocznie będzie leciał do Warszawy. Widać, że władzom bardzo zależy na tej kosmicznej perspektywie, stąd zaniedbywanie linii kolejowych w regionie. Już wkrótce IC Wawel ominie woj. lubuskie, bo władze lubuskiego nie zrobiły nic, by zmodernizować linię kolejową 275 - najkrótszą trasę łączącą Berlin z Wrocławiem. Likwidacja połączenia kolejowego Zielonej Góry z Warszawą będzie oznaczać, że wszyscy będą zmuszeni korzystać z połączenia w Babimoście. I tym samym wypełni się królewskie widzenie a jego tron będzie niezagrożony. Tylko, czy możliwe jest, że połączenia z Babimostu się utrzymają? Tylko w przypadku dotowania przewoźnika, ale oznacza to tylko wegetację. Gdzie pieniądze na rozbudowę, amortyzację, modernizację lotniskowej infrastruktury, jeśli myśli się o otwarciu kolejnych połączeń? W królewskiej Rzeczpospolitej panowała zasada "zastaw a postaw się", czy lubuskie dalej będzie ignorowało realne potrzeby transportowe mieszkańców, by za wszelką cenę utrzymać spółkę Port Lotniczy Zielona Góra/Babimost???
O lotach z Babimostu pisze branżowy portal pasazer.com. Dominik Sipiński pisze: Ponad 350 złotych za pasażera - tyle dopłaci samorząd województwa lubuskiego do połączeń lotniczych z Zielonej Góry (Babimost) do Warszawy. Od 20 czerwca na trasie lata Sprint Air. Za obsługę tej trasy do końca roku dostanie z budżetu województwa 3,7 miliona złotych. Kwota 350 złotych to i tak optymistyczny rachunek. Zakłada on wypełnienie każdego samolotu w 100 procentach, czyli 33 pasażerów na locie. Przez pół roku to ponad 10 tysięcy przewiezionych osób. Tymczasem w całym 2010 roku liczba pasażerów w Zielonej Górze wyniosła ok. 3600. Lubski samorząd dzięki dotacji znalazł się na czele! Na czele rankingu wysokości kwoty dotacji na jednego pasażera. Jedno z najbiedniejszych polskich województw wydaje najwięcej na loty, którymi nie byli zainteresowani dotychczas zwykli mieszkańcy.
Wysokość dopłaty w przeliczeniu na pasażera (przy maksymalnym obłożeniu; dla przetargu w województwie kujawsko-pomorskim wartość przybliżona).

Artykuł kończy się ciekawą konkluzją. Jak tłumaczy Jankowski, dofinansowanie lotów było decyzją radnych. Możliwą, bo zielonogórskie lotnisko jest wystarczająco małe, by bez łamania europejskiego prawa można było dotować trasy. Radni stwierdzili, że skoro mogą, to spróbują raz jeszcze przekonać zielonogórzan do latania do stolicy.
A decyzja o prze- lub rozbudowie lotniska w Babimoście nadal jest przedmiotem politycznego sporu. Strategii rozwoju jak nie było, tak nie ma. Może gdyby radni pomyśleli nad tymi zagadnieniami, wydaliby samorządowe pieniądze skuteczniej. Z pożytkiem nie tylko dla garstki urzędników i ludzi biznesu latających do Warszawy, lecz dla "zwykłych" pasażerów. Tych, którzy dziś muszą jeździć do Poznania, Berlina lub Wrocławia, by polecieć na urlop.
A zatem rozbudowa lotniska może pokrzyżować plany samorządu dalszego dotowania lotów do Warszawy! Port stanie się za duży i wtrąci się Bruksela nie pozwalając na dotacje w imię wolnej konkurencji. Więc tak naprawdę nie chodzi o to by złapać króliczka - stworzyć port lotniczy z prawdziwego zdarzenia z rozbudowaną siatką połączeń (co nie jest możliwe do realizacji z czego nieotwarcie zdają sobie sprawę decydenci), ale chodzi o to by króliczka gonić - małe, spokojne lotnisko w środku lasu, do którego dotowanych lotów do Warszawy nie będzie wtrącać się Bruksela. Nie zgodzę się z autorem tylko w jednym punkcie - dla mieszkańców lubuskiego nie byłoby problemem dojeżdżać na lotniska w Poznaniu, Berlinie, czy Wrocławiu, tak jak nie stanowi to dziś większego problemu. Biedne lubuskie nie wygeneruje odpowiedniego ruchu turystycznego, ważne jest abyśmy MY MIESZKAŃCY mogli dojechać samochodem lub pociągiem wygodnie na nieodległe lotniska.

2 komentarze:

McLusky pisze...

Też przeciw lotnisku... Warto przeczytać też aktualizację z dzisiaj. ;)

http://kolejowailowa.cba.pl/aktualnosci/128-lotnisko-w-babimoscie-jestem-przeciw

croolick pisze...

Dzięki za info o świetnym tekście. Te banerki o lotach do Warszawy pojawiają się najszybciej tam, gdzie rządzi PO, lub władza flirtuje z POrtią Włodzy. Zmieniłem trochę baner akcji antybabimojskiej, bo mogą przyczepić się do nieuprawnionego wykorzystania ich logo.