poniedziałek, 19 maj 2008

Zapytać by nie dostać odpowiedzi.

Redaktor Iwanowski wybrał się do Zagania by przeprowadzić krótki wywiad z minister rozwoju regionalnego Elżbietą Bieńkowską. Tak przepytywał panią minister, że czytelnicy GL nie dostali odpowiedzi na pytanie, dlaczego wykreślono z listy projektów kluczowych większość przedsięwzięć z woj. lubuskiego. A może następnym razem pan redaktor zapyta się, czy może najmniejsze w kraju woj. lubuskie po prostu nie ma i nie będzie mieć siły przebicia we Warszawie?

poniedziałek, 12 maj 2008

"Meropolitalność" za publiczne pieniądze.

Lokalny dodatek GW utyskuje na planowanym zwolnieniem przez publiczne Radia Zachód Marka Jankowskiego, szefa miejskiego Radia Zielona Góra. Powodem są oszczędności ponieważ Radio Zachód ma problem z dopięciem budżetu wobec gorszej ściągalności abonamentu. Gazeta pisze: "Jankowski tworzył RZG przed 10 laty i od tej pory kieruje stacją, która w samej Zielonej Górze pod względem słuchalności ściga się z Radiem Zet, czy RMF. Teraz ma odejść. Prezes zarządu Radia Zachód Michał Frąckowiak poinformował związkowców w rozgłośni, że zamierza rozwiązać z nim umowę o pracę. - Wymaga to wprowadzenia rygorystycznych ograniczeń w wydatkach - pisze prezes Frąckowiak." Redaktor Łukasiewicz nie zauważył logicznych konsekwencji swego zdania, bo jeśli Radio Zielona Góra "pod względem słuchalności ściga się z Radiem Zet, czy RMF" to społeczne oburzenie powinno budzić jego finansowanie z publicznych pieniędzy, ponieważ Radio Zet i RMF to rozgłośnie komercyjne, które z budżetu państwa nie ciągną nawet złotówki (a za to przysparzają mu dochodów za koncesję). Czemu służy finansowanie z abonamentu rozgłośni w dwóch miastach województwa, zamieszkiwanych przez 25% populacji województwa? Jeśli są ambicje prowadzenia radia miejskiego, niech będzie ono finansowane z reklam i ewentualnie budżetu samorządu miejskiego oraz sponsorów.

sobota, 10 maj 2008

Zabierzcie się do roboty!

W dzisiejszym Tygodniku Zielonogórskim (dodatek GL) przeczytałem wstępniak D. Chajewskiego. Pisze w nim, że gorzowiacy, chcieli by granicę swego miasta przenieść pod Świebodzin i skądinąd słusznie zauważa, że dla zielonogórzan ich miasto kończy się na tablicach z przekreśloną nazwą Zielona Góra. Marzy mu się ZG jako stolica aż pod Szprotawę. Po raz kolejny ujawnia się megalomania dziennikarzy Gazety Lubuskiej, którzy od lat wiernie tworzą mit "Ziemi Lubuskiej", bo przecież ich Zielona Góra musi być stolicą. Stolicą czegokolwiek, nawet jeśli Ziemię Lubuską promowali w przez cały okres PRLu wbrew historii i logice komunistyczni propagandziści. Marzenia piękna rzecz, lecz pan Chajewski zapomina, że dziś to nie Biuro Polityczne czy inny Komitet Centralny PZPR kreuje stolice regionów. Prawdziwe stolice kreuje potencjał gospodarczy, intelektualny i kulturalny, który zazwyczaj tworzył się przez wieki. Jeśli Zielona Góra chce być stolicą to musi się autentycznie rozwijać a nie zabiegać o kolejne budżetowe instytucje. Szydzenie z Gorzowa, który autentycznie się rozwija jest wyraźną oznaką słabości. Przy takim podejściu wątpliwe by ZG wyszła ponad poziom stolicy powiatu.

piątek, 9 maj 2008

Nerwy puszczją?

Podczas gospodarskiej wizyty w powiecie żarskim wojewoda Helena Hatka powiedziała dziennikarzom Gazety Regionalnej: "Jestem socjologiem i nie zgadzam się na pytania o sens istnienia województwa lubuskiego (...)". cóż się dziwić pani wojewodzie, skoro musi zdawać sobie sprawę, że lubuskie to gospodarczy zaścianek. W rankingu 500 największych polskich firm, znajdują się tylko DWIE firmy z woj. lubuskiego. Są to żarski Kronopol (118. miejsce) i kostrzyński Arctic Paper (338. miejsce), obie firmy spadły w rankingu na dalsze miejsca, w porównaniu z 2006 r. I tak Kronopol zajmował wtedy 105. miejsce a Arctic Paper 313. Lubuskie odstaje nawet od regionów na tzw. ścianie wschodniej - w woj. podlaskim znajduje się osiem firm ujętych na liście Rzeczpospolitej.

niedziela, 13 kwiecień 2008

Oczywista oczywistość.

Przewodniczącej lubuskiej PO, Bożennie Bukiewicz nie udało się odwołać wicemarszałek Płonki z PiS. Oczywiście tradycyjne oskarżyła o załamanie klubowej dyscypliny działaczy PO z Gorzowa. Przewodnicząca ma wielu wrogów także w szeregach zielonogórskiej PO, kopiących pod nią od dawna, ale to jednak działaczom z Gorzowa łatwiej było ugryźć ją otwarcie. Po nieudanym dla Bukiewicz głosowaniu gorzowscy działacze PO zapowiedzieli, że oczekują zmian w sposobie zarządzania partią w województwie lubuskim a ich rzecznikiem został poseł Witold Pahl. Jak zwykle polityka lokalna sprowadza się do rywalizacji polityków dwóch miast. No ale to przecież ich piaskownica, to dla nich powstał nowo - twór zwany woj. lubuskim, bawią się więc w intrygi w najlepsze.

piątek, 28 marzec 2008

Cały naród (musi!) budować stolice.

Oto prezydent Zielonej Góry Janusz Kubicki także w imieniu Gorzowa zaprotestował przeciwko proponowanemu podziałowi unijnych pieniędzy na drogi. Marszałek zgłosił dopiero propozycję, ale najlepszą obroną jest przecież atak. Według niego niewielkie obszarem powiaty grodzkie zamieszkiwane przez jedynie 25% populacji województwa mają dostać "marne" 1,8 miliona euro. Z tego więcej dostałby Gorzów i to pewnie boli najbardziej, bo ZG dostała by mniej - 800 tysięcy. Atmosferę podgrzewa zielonogórskie Radio Zachód twierdząc, że najwięcej środków otrzyma powiat żarski. Fakt, że największy powiat ziemski w województwie otrzyma więcej pieniędzy już wzbudził oburzenie, wszak od powstania w 1950 r. woj. zielonogórskiego wiadomo było, że najwięcej środków musi trafić do stolicy województwa a nie na "jakąś prowincję".

sobota, 15 marzec 2008

Prawdziwe motywy.

Mdli mnie ta propagandowa wrzawa, którą wywołały zielonogórskie media i "lubuscy" politycy z okazji 10. rocznicy podpisania "umowy paradyskiej". Oczywiście pojawiają się tylko informacje o tym jak bardzo lubuskie jest potrzebne, jak jest wspaniałe a politycy nie cofają się nawet przed jawną manipulacją twierdząc, że np. dawne miasta wojewódzkie, które utraciły swą stołeczność to dziś zapadłe dziury - wg. lubuskich polityków taką zapadła dziurą jest np. Legnica, choć moim i nie tylko, zdaniem miasto rozwija się bardzo dynamicznie nie mówiąc już o Bielsku - Białej. Wcale stołeczny status nie przesądza o rozwoju miasta o czym wiedzą w Stanach Zjednoczonych, gdzie stanowe stolice to zazwyczaj małe miasteczka. Z drugiej strony takie podkreślanie rzekomych korzyści z funkcjonowania lubuskiego dla stolicy województwa wskazuje na intencje polityków, którzy tworzyli je nie z myślą o interesie mieszkańców ale w celu zachowania stołków i wpływów. Potwierdzeniem tego faktu jest wywiad, którego Radiu Zachód udzielił pierwszy wojewoda woj. lubuskiego - Jan Majchrowski.

wtorek, 11 marzec 2008

Badanie znaczonymi kartami.

Radio Zachód donosi triumfalnie: "Decyzja o powołaniu województwa lubuskiego była słuszna. Tak wynika z badań przeprowadzonych przez Lubuski Ośrodek Badań Społecznych. "Zdecydowanie tak" lub "tak" odpowiedziało prawie 75 proc. gorzowian i prawie 70 proc. zielonogórzan."
Z góry wiedziałem jaki będzie wynik tego badania. Ale co wynika z badania grupy stanowiącej 25% mieszkańców lubuskiego? Przecież dzięki lubuskiemu ZG i GW zachowały lichą, bo lichą stołeczność a wraz nią tysiące etatów związanych z administracja wojewódzka... Czekam na badanie gdzie pytanie nie będzie sformułowane w komsomolskim stylu: "Kto jest dla ciebie najwybitniejszą postacią i dlaczego Lenin?" ale "Jaką korzyść odniosłeś z funkcjonowania woj. lubuskiego" a przede wszystkim, by badanie skierowane zostało do reprezentatywnej grupy WSZYSTKICH MIESZKAŃCÓW woj. lubuskiego (gdzie mieszkańcy ZG i GW stanowić będą najwyżej 25% badanych).

poniedziałek, 10 marzec 2008

Odwetowiec z ŻŻ.

W wekeendowym wydaniu GL znaleźć można kolejny artykuł rzekomej debaty w cyklu "Mała ojczyzna wielka sprawa". Z długiej wypowiedzi, której udzieliłem M. Iwanowskiemu (BTW używanie nicka nie oznacza "ukrywania się" - jak widać nawet nietrudno było do mnie dotrzeć) oczywiście wybrał sobie tylko niewielki fragment, pomijając milczeniem obszerne uzasadnienie dlaczego według mnie lubuskie nie ma przyszłości. Powiedziałem m. in. o rosnącym znaczeniu województw ościennych i groźbie cywilizacyjnej degradacji terenów woj. lubuskiego, ze względu na jego słabość demograficzną i niezdolność do integracji z powodów geograficznych. Druga wicestolica jest położona wybitnie peryferyjnie i nic tego nie zmieni a o marginalizacji Gorzowa w lubuskim nie może być mowy. Podparł się wypowiedzą mojego dawnego nauczyciela prof. W. Strzyżewskiego (BTW twórcy herbu woj. lubuskiego). W swej wypowiedzi profesor UZ zgrabnie prześliznął się nad takim zagadnieniem jak choćby fakt, że Prusacy podzielili administracyjnie Łużyce w sposób całkowicie sztuczny a mimo to Łużyce pozostały regionem. Albo Wolsztyn, w którym przez ćwierć wieku przynależności do zielonogórskiego wolsztynianie nie poczuli się lubszanami a ochoczo powrócili do Wielkopolski. Nie mówiąc już, że odwoływanie się do casusu Prus jest właśnie potwierdzeniem faktu, że sztucznie tworzone organizmy są powodem ogromnych problemów a w końcu kończą marnie. Najlepszy jest jednak list pana Nowika w którym czuć duch dawnej propagandy - "rewanżystów z Bonn", "odwetowców z NRF" zastąpionych dziś Eriką Steinbach. Pan Nowik zarzuca mi kłamstwo, choć w tym samym liście wyraźnie pisze, że określenie "Ziemia Lubuska" zostało wskrzeszone przez poznańskich historyków. Odżyło w określonym celu, który wykorzystały później władze komunistyczne tworząc sztuczne woj. zielonogórskie. Autor listu nie próbuje nawet dociec na ile określenie z lat 40. XX w. było zgodne z PRAWDA historyczną o Ziemi Lubuskiej. Dziś zaśmiewamy się z "człowieka radzieckiego" czy też "narodu radzieckiego" tymczasem "lubuskość" budowano z pogardą dla prawdy historycznej, według wzorców tej samej stalinowskiej socjotechniki. Pan Nowik zanim zacznie mnie obrzucać epitetami powinien przeczytać orwellowski "1984" i dowiedzieć się, czym zajmowało się Ministerstwo Prawdy - od razu odnajdzie analogię.

środa, 5 marzec 2008

Znowu to samo.

List, który wysłałem do GW w związku z artykułem "Lubuskie - region konfliktów i niedomówień":

I po raz kolejny sprawa funkcjonowania woj. lubuskiego sprowadzona została przez dziennikarzy do dyskusji o Zielonej Górze i Gorzowie, tymczasem oba miasta zamieszkuje populacja stanowiąca jedynie czwartą część mieszkańców całego województwa. Czemu nie pyta się o korzyści z funkcjonowania woj. lubuskiego pozostałych 3/4 mieszkańców? Proszę zapytać jakie korzyści zauważają z funkcjonowania lubuskiego mieszkańcy Lubska, Kargowej czy Szprotawy. Spytajcie czy czują się dumni z tego, że mieszkają w najmniejszym i pod wieloma względami najsłabszym województwie w kraju. Czy województwo w którym trwa i będzie trwała rywalizacja między dwoma niezbyt wielkimi w skali kraju ośrodkami władzy ma sens. Czy może lepiej znaleźć się w granicach województw w których stolicami są autentyczne regionalne stolice a ich granice wytworzyły się w toku naturalnych powiązań a nie za sprawą politycznych decyzji. Czekam na prawdziwą debatę a nie kolejne roztrząsanie kwestii rywalizacji gorzowsko - zielonogórskiej z pominięciem głosu większości mieszkańców województwa.