wtorek, 6 grudnia 2016

Tripu ciąg dalszy.

Lubuskiego odlotu kontynuacja... Urząd Marszałkowski rozpisał przetarg na loty z Babimostu do Warszawy o czym donosi branżowy portal pasazer.com.
Fachowcy nie  mają złudzeń i dla niewtajemniczonych wyjaśniają: Oficjalnie ogłoszony przetarg dotyczy promocji regionu poprzez połączenia lotnicze. W praktyce to jednak metoda na pozyskanie przewoźnika łączącego Babimost z Warszawą. 
Z artykułu można się dowiedzieć, że dotychczasowy (i pewnie przyszły, bo trudno uwierzyć, że chętni w tym przetargu pójdą na noże walcząc o tak "obleganą" trasę) przewoźnik, czyli SprintAir w 2016 r. za obsługę połączeń między Babimostem a Warszawą zainkasował bagatela 7,4 mln zł. 
Ważne jest stwierdzenie: Jak wyliczyliśmy w 2011 r., spośród wszystkich dopłacających liniom lotniczym regionów, w lubuskiem wartość umowy w przeliczeniu na pasażera jest najwyższa. Obecnie wynosi ona ok. 430 zł na pasażera (przy założeniu 100-proc. wypełnienia samolotów Sprint Aira).
Nowy kontrakt na 22 miesiące opiewać ma na ponad 9,8 mln zł brutto. Przewoźnik, który wygra przetarg musi dysponować na trasie do Warszawy samolotami co najmniej 30-miejscowymi (czyli Saaby 340 SprintAir nadają się idealnie). Przewoźnik może też wykonywać loty bezpośrednio na trasie z Babimostu do Warszawy i z powrotem lub wykonywać międzylądowania w Babimoście podczas innych połączeń lotniczych między Warszawą, a portami lotniczymi w Unii Europejskiej. 
Ha! No to już wszystko jasne (chyba) - lubię korzystać z aplikacji Flightradar24 i ostatnio mnie zastanawiało, co nad moją głową robią Saaby SprintAir latające z Babimostu w kierunku Lipska - Drezna. No może to czartery, ale... nie zdziwiłbym się, gdyby np. SprintAir uruchomił np. połączenie Warszawa - Drezno z międzylądowaniem w Babimoście. To byłby ostatni klocek do układanki pod nazwą przejrzysty przetarg.

Brak komentarzy: